czwartek, 10 grudnia 2015

4

Powoli zbliżała się godzina 16. W pokoju był sam. Koledzy wybyli na świetlicę, by pograć w gry planszowe. On w głowie analizował co ma ze sobą zabrać w podróż. Wątpił, czy dziewczyna, którą dziś poznał pójdzie z nim. Sam wiedział, że nic go nie zatrzyma.
Dopiął plecak, założył trochę za dużą kurtkę, szalik i czapkę. Rękawiczki schował do kieszeni. spojrzał na zegarek 15;59- już czas- pomyślał. Stanął w drzwiach i ostatni raz spojrzał na pokój, w którym mieszkał całe dotychczasowe życie. Zamknął je i wyszedł na korytarz. Niezauważony dotarł do głównych drzwi. Mocno zdziwił się, gdy pod bramą ujrzał dziewczynę poznaną rano.
Spod czapki wystawały jej dwa blond warkocze. Kolorowa nakrycie głowy z wielkim pomponem, kolorowy szalik- a do tego jej niebieskie oczy, które to wszystko podkreślały. Na resztę nie zwracał uwagi.
- qCześć. Pięknie wyglądasz.- podszedł i nieśmiało wypowiedział komplement.
- Cześć. Nie mów tak, tylko chodźmy.- powiedziała obojętnie.
Przeszli przez bramę, i wydawało się im, że są wolni.
Wiatr wiał zimny, a sypiący śnieg nie ułatwiał im wędrówki.
Szli poboczem, gdzie niekiedy zgarnięty na bok śnieg sięgał im kolan. Plan Wojtka oparty na tym, aby dotrzeć na stację i pociągiem dojechać do Krakowa.
Bilet kupił już dawno. Teraz dopiero uświadomił sobie, że jakiś musi zdobyć dla koleżaki.
- Powiesz mi, jak masz na imię?- zapytał się jej chcąc przerwać panującą między nimi ciszę.
- Natalia.- odparła krótko.
- Ja jestem Wojtek. Kiedy trafiłaś do bidula? Wcześniej Cię nie widziałem.
- Kilka dni temu.
- A dlaczego?
Zatrzymała się i skrzywiła się.
- A nie za dużo chciałbyś wiedzieć? Jestem i już. A tak w ogóle to gdzie idziemy?  
- Na dworzec. No bo ja od urodzenia tam jestem. Nawet ich nie pamiętam.
- Cudownie. Jak chcesz dotrzeć na dworzec, to musimy się pospieszyć.
- A dlaczego?- zapytał zdezorientowany.
 - Bo idziemy jak żółwie?- odpowiedziała kpiąco.
- Przesadzasz. A tak w ogóle, to jedziemy do Krakowa, tylko trzeba Ci bilet skombinować.
- Że co? 
- No tak. Ja jadę do Krakowa. Tam jest najładniej teraz. I dużo czytałem o Krakowie. Jest dużo fajnych miejsc do zobaczenia.
- Yhym.
Kolejne pędzące samochody mijały ich.  Zdawało się, że nikt nie zwraca uwagi na dwójkę dzieciaków idących samotnie poboczem.
Drogę otaczał las, a ciemność powoli otulała świat. W chwilach przerwy między kolejnymi samochodami dało się słyszeć świst wiatru. Mocniej sypiący śnieg i spadająca temperatura nie czyniła tej wycieczki wygodnej.
 - Boję się!- wyszeptała Natalia, gdy po raz kolejny dotarł do nich ni to świst ni to odgłos zwierzęcia.
- Daj mi rękę.- poprosił Wojtek.
Dziewczyna podała mu ją niechętnie.
- Jeszcze 2 kilometry i będziemy na miejscu.
 - A nie prościej zatrzymać jakiś samochód? Zimno mi trochę i jestem zmęczona. 
- To naprawdę niedaleko. 
- Wracajmy. To naprawdę głupi pomysł. Pewnie nas i tak za chwilę znajdą.
- Chodź i nie marudź.- rozkazał jej Wojtek.
- Ja tu zostaję. Ty jak chcesz to idź dalej.
- Do bidula masz dalej jak na dworzec. Serio, trzeba było myśleć wcześniej!
- Myślałam, że masz lepszy plan! 
- Rób co chcesz. Idź gdzie chcesz, ale mnie w to nie mieszaj!- powiedział zdenerwowany.
Nie obracając się za siebie ruszył dalej. Kompletnie nie rozumiał zachowania Natalii.
Bolały go już nogi, ale wiedział, że nie może się zatrzymać. Jeśli go znajdą, będzie miał piekło. Ale też uciec teraz nie miał dokąd.
Samotnie wędrował czując coraz większe zmęczenie. W myślach powtarzał sobie- jeszcze trochę, już nie daleko, dam radę.
W pewnym momencie poczuł na swoim ramieniu rozbijającą się śnieżkę. Odwrócił się. Z okna jednego samochodu wystawała uśmiechnięta głowa Natalii.
- Wsiadasz?- zapytała go.
Niewiele myśląc wsiadł do samochodu.
W lusterku dostrzegł znaną mu twarz. Pomyślał- niemożliwe, to nie może być on! Ale kiedy usłyszał jego głos miał pewność. Siedział właśnie w samochodzie najlepszego siatkarza świata.
A kiedy to sobie uzmysłowił wielki uśmiech pojawił się na jego ustach.
_------------------------
No i się spotkali :D Co z tego wyniknie dowiecie się dalej :D 
Komentujcie :D 
A następny w niedziele! 
Do nastepnego! 
Marcyśka      


4 komentarze:

  1. Umm..
    Juz myslalam, ze Natalia go zostawi, a tu prosze. Zal mi troche tych dzieci...
    Wybacz spoznienie! :)
    Buziaki :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam spóźnienie ;D 15 minut obowiązuje ;D
      Nie każdy ma mamę i tatę i to w tym świecie jest najgorsze. Dzieci często muszą płacić za błędy dorosłych...
      Dzięki za komentarz ;)

      Usuń
  2. Na początku przepraszam za brak komentarza przy poprzednim rozdziale i za spóźniony przy tym.. Po prostu ostatnio nie mam czasu na czytanie :/
    A co do rozdziału, to jest świetny :D
    Już myślałam, że Natalia zostawi Wojtka samego, a tu taka niespodzianka :D
    Już jestem ciekawa, co będzie dalej, więc pisz szybciutko następny! ^.^
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybaczam! :D
      Oj tam oj tam, wcale nie jest świetny :p
      Dziś ciekawość Twą zaspokoję, bo wieczorem kolejny wpadnie ;)
      Dzięki za komentarz ;)

      Usuń