poniedziałek, 14 grudnia 2015

5

-Co wy tu sami robicie?- zapytał ich Łukasz, kiedy Wojtek wygodnie rozsiadł się z tyłu na fotelu.
-A do domu idziemy.- szybko odpowiedziała Natalia.
-To podajcie adres to Was podwiozę.
-Powiemy Ci, gdzie masz nas zostawić.
-Jak chcecie.  A jak macie na imię?
-Wojtek i Natalia- odparła dziewczyna.
-Łukasz jestem.- odpowiedział i podał im swoją dłoń by mogli ją uścisnąć.
-Ty grasz w siatkówkę?- zapytał Wojtek, będąc podekscytowanym.
-Tak. W AGH-u. Wiesz krakowska drużyna.
-Wiem, wiem. Strasznie Was lubię.
-Dzięki. W takim razie zapraszam na mecz po Świętach.
-Ale nie mam biletów.- powiedział zmartwiony.
-Nic nie szkodzi. Załatwię Ci je.- i uśmiechnął się do niego posyłając perskie oczko.
-Zawsze myślałem, że jesteś super, ale teraz wiem to na pewno!- powiedział uradowany.
-Dziękuję. Ale super to jestem na boisku. I tylko super to chcę tam zostać.
-Jezu, a Wy znowu o tej siatkówce…- powiedziała znudzona Natalia.
-Nie lubisz?- zapytał śmiejąc się Łukasz.
-Nienawidzę! Jest strasznie nudna! Nic tylko pociachać się.
-Nie znasz się.- odpowiedział jej Wojtek.
-Dobra dzieciaki, nie kłócić się! Natalia ma prawo nie lubić sportu. Tak jak my faceci nie lubimy zakupów.- zażartował.
-To prawda.
Przy takich rozmowach mijały kolejne kilometry. A Kraków zdawał się być coraz bliżej.
-A my przypadkiem nie przejechaliśmy jakiegoś skrętu?- zapytał zaniepokojony Łukasz. No bo mówią, że blisko, a tu ponad 40 minut już jadą.
-Nie, nie nie.- odparła szybko Natalia.- Zdaje się, że jedziemy w to samo miejsce. Bo ty do Krakowa jedziesz?
-Tak. Ale nie kłamiecie mnie ani nic?- zapytał podejrzliwie.
-Nie.- odpowiedział Wojtek.
-To jak coś to mówcie.
-A na święta masz prawdziwą choinkę?- zapytała dziewczynka.
-Tym się moja żona zajmuje. Ja średnio przepadam za Świętami.
-Dlaczego? Przecież one są super! I przecież prezenty dostajemy. I wszyscy są dla siebie mili.
-Chciałbym, żeby tak było. Kiedyś bardzo pokłóciłem się z rodzicami, i to właśnie było w Święta.
-Ale dlaczego? Właśnie Święta są od tego, żeby sobie przebaczać.
-Nie w momencie, kiedy mówi się sobie straszne rzeczy.
-A próbowałeś?- cały czas ciągła go za język Natalia.
-Nie, i niech to tak zostanie.
-A tam, nie znasz się.
-Dobra dzieciaki, skończmy ten temat.- odparł głosem nie znoszącym sprzeciwu.
Gdy dotarli do Krakowa, na jednej z tablic było ukazane zdjęcie Wojtka i Natalii. Mieli, choć na próżno, nadzieję, że Łukasz jej nie dostrzeże. Od razu wściekł się na maksa. Nie wiem czy bardziej na siebie czy na dzieciaki, którym w tak głupi sposób zaufał.
Młodzież od razu przystąpiła do wyjaśnień mając nadzieję, że to może coś zmieni. A Łukasz sam nie wiedział co ma w takiej sytuacji uczynić.
------------------------------------
Hej!
Oddaję w Wasze ręce 5 rozdział. Jak dla mnie to taki se... No, ale nie ważne. 
Komentujcie!
A z następnym widzimy się w czwartek. 
Do następnego!
Marcyśka

3 komentarze:

  1. Przepraszam, że dopiero teraz komentuje, ale wcześniej nie miałam kiedy :(
    Rozdział genialny jak zawsze zresztą, ale no w najlepszym momencie przerwałaś :)

    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahhaha dziwię się, że Łukasz był tak spokojny podczas rozmowy z dzieciakami, szczególnie z Natalią (nie wiem dlaczego, ale zobrazowałam Ja sobie, jako przemądrzałą dameskę, a nawet Barbie xD) Czyżby jakieś zaginięcie, czy coś w ten deseń, że aż na tablicach ogłoszenie? xD
    To wiele tłumaczy, dlaczego Łukasz nie lubi Świąt...ale mam nadzieję, że nawet ta rozmowa da Mu do myślenia i chociażby spróbuje się pogodzić z rodziną.
    Urwałaś w najlepszym momencie, więc czekam szybko na kolejny ;P

    Zapraszam na kolejny rozdział z "tajemnicą" Pauliny sprzed lat ;D oraz wyznaniem Zuzy, co tak naprawdę czuje do Wojtka.
    http://dla-kazdego-zawsze-jest-jakis-ratunek.blogspot.com/2015/12/rozdzia-61-tez-chciaabym-kiedys-moc-tak.html
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Czemu przerwała w najlepszym momencie?!
    Pisz szybko następny

    A tak wgl to zapraszam na nowego bloga o Matthew Andersonie, może się spodoba ;)
    http://trwa-do-konca.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń