Do drzwi ktoś zapukał. Agnieszka wyszła z kuchni, gdzie pilnowała Wojtka i Natalię, a ci jedli na szybko zrobione kanapki.
W progu drzwi stał Radek z Moniką.
-Cześć siostra.- przywitał się chłopak z Agnieszką.
- Cześć! Wchodźcie!
Goście weszli do domu i ściągnęli odzież wierzchnią. Obydwoje byli ubrani nienagannie. Garnitur Radka leżał na nim idealnie, a sukienka Moniki stała się konkurencyjna dla Agnieszki. Obydwie przyjacielsko ucałowały się w policzek.
Z kuchni dobiegł do nich odgłos tłuczonego szkła.
Radek z Moniką zdziwili się.
-Nie jesteście sami?- zapytał Radek.
- Nie.- szybko odparła Agnieszka.- Chodźcie do salonu.
Goście poszli we wskazanym kierunku, przez panią domu. A Agnieszka poszła do kuchni sprawdzić, co 2 przybysze stłukli.
- Co zepsuliście?- od razu zaatakowała dzieci, które spuściły głowę.
- Szklankę.- odparła cicho Natalia.
- Na prawdę, jesteście niewychowani! Nie dość, że człowiek chce was ugościć, to tak się odwdzięczacie!- wyolbrzymiała problem, a jej podniesiony głos rozszedł się po całym domu.
- My na prawdę nie chcieliśmy!- odkrzyknął jej Wojtek.
- Do pomieszczenia wszedł Radek.
- A co tu się wyprawia? Co to za dzieci? Kuzyni Łukasza?- dopytywał się chłopak.
Szklankę stłukli. Wiesz niesamowita historia, Łukasz ich przywiózł i myśli, że stworzymy normalną rodzinę- drwiła z dzieciaków.
- Ale jak to ich przywiózł?- zapytał zaskoczony, a jego oczy momentalnie się powiększyły.
- A szli gdzieś, i stwierdził, że ich podwiezie. No to ich tak podwiózł, że teraz jest na policji i wszystko wyjaśnia, bo się okazało, że z domu dziecka uciekli.
- Co ty mówisz?! Słyszałaś Monia?- powiedział rozbawiony. I objął żonę, która także pojawiła się w kuchni.
- A jak macie na imię?- zapytała Monika.
- Wojtek i Natalia.- odpowiedział chłopiec.
- Jak ładnie! My naszego dzidziusia nazwiemy Kacper.
- Super imię!- odpowiedział zachwycona Natalia.
Do domu wszedł uśmiechnięty Łukasz.
- Wojtek, Natalia!- zawołał dzieciaki, a radość wkradła się w jego głos.
- W kuchni!- odkrzyknęła Agnieszka.
Luźnym krokiem zmierzał do pomieszczenia. Nie mógł ukryć radości. Za bardzo się cieszył.
- I co tam ustaliłeś?- zapytała Agnieszka mając zupełnie inny nastrój jak jej mąż.
- Dziś Wojtek i Natalia zostają u nas.
-Super!- krzyknęli obydwoje, a Agnieszka tylko pokręciła głową niedowierzając słowom Łukasza.
- No to w 6 jemy dziś kolację!- zaklaskała radośnie Natalia.
- To do stołu wszyscy!- zarządził Łukasz.
Agnieszka przyszykowała 2 dodatkowe miejsca dla dzieci. Wszyscy zasiedli przy stole. Radek podał każdemu opłatek.
- Moi drodzy, z okazji tych Świąt chciałbym życzyć Wam wszystkiego co najlepsze, zdrowia, szczęścia, żeby każdy wasz plan się powiódł, i przede wszystkim seplenienia marzeń.
Pozostali mniej więcej to samo powiedzieli. Agnieszka starała się życzliwie uśmiechać do dzieci, ale one i tak wiedziały, że to sztuczne uśmiechy.
Po Wigilii, która nie była do końca tradycyjna, ale każde danie serwowane jak przez najlepszych szefów kuchni.
Uśmiechnięta Natalia wstała od stołu, weszła na krzesło i zaczęła śpiewać. Jej śpiew przerwał dyskusje prowadzoną miedzy Radkiem i Łukaszem. Oni też chcieli zachować pozory normalności.
- Cicha noc, Święta noc,
Pokój niesie ludziom wszem,
A u żłóbka matka Święta,
Czuwa sama uśmiechnięta,
Nad dzieciątka snem...
Wszyscy patrzyli w nią jak zaczarowani.
- Pięknie!- pierwsza z transu obudziła się Monika, radośnie klaskała, u uśmiechała się.
- Nie mówiłaś, że umiesz tak pięknie śpiewać- powiedział zaszokowany Łukasz.
- Normalnie śpiewam.- odparła radośnie Natalia.
- Możemy oglądnąć telewizje?- zapytał Wojtek.
- Jasne, chodźcie.- wstał Łukasz od stołu i zaprowadził dzieciaki do sali telewizyjnej.
Było to oddzielne pomieszczenie, z ogromnym kinem domowym. Głośniki były rozstawione w strategicznych miejscach, dając efekt głębi dźwięku.
- Tu macie pilot.- podał im. A oni chętnie zaczęli oglądać Kevin sam w domu.
Kiedy Radek z Moniką wyszli do siebie, a dzieciaki smacznie spały Łukasz z Agnieszką usiedli w salonie z lampką wina. Łukasz masował stopy Agnieszki.
- Co planujesz dalej?- zapytała go.
- Żyć?!- odparł z uśmiechem na ustach.
- Łukasz! Nie o tym mówię. Co dalej z Natalią i Wojtkiem. Mimo wszystko trochę ich polubiłam. Wiesz, skoro my dzieci mieć nie możemy, to ich zaadaptujemy?
- Panna Agnieszka przemówiła ludzkim głosem.- zaczął się nabijać z żony, za co dostał kopniaka w żebra.- Auć. Kochanie, możesz powtórzyć? Bo chyba źle usłyszałem.
- A mi się wydaje, że dobrze. Przestań się ze mnie nabijać. Ja mowię poważnie, zaadaptujemy ich.
- Jeden wieczór, a moja kochana żona wreszcie zrozumiała, co ja do niej od kilku lat mówiłem.
- Łukasz, bo to nie jest takie proste.
- Wiem, ale jesteśmy razem. I myślę, że ich adopcja to najlepsza decyzja. Oczywiście, jeśli oboje tego chcemy.
- Tylko proszę nie na hura wszystko.
- Dobrze kochanie.
Zbliżył się jej ust i złożył na nich pocałunek.
----------------------
Hej!
Komentujcie!
A ja chcę tutaj podziękować naszym wspaniałym siatkarzom! Kocham ich! Przez cały 5 set w mojej głowie Ballada o Małym Rycerzu! A ilości zawałów już nie zliczę! Antigowscy (tak mój tata chłopaków nazywa) są niesamowici! Mecz nie był tak spektakularnym widowiskiem jak ten przegrany z Francją, ale to my mniej popełniliśmy błędów i wygraliśmy ! Teraz do Japonii po bilet do Rio!
No to tyle ode mnie! Piszcie Wasz wrażenia pomeczowe!
I do nastepnego, który w czwartek!
Do następnego!
Marcyśka

Wiedziałam, że Agnieszka w końcu polubi dzieci
OdpowiedzUsuńAż przypomniał mi się fragment z filmu 'Listy do M', kiedy Natalia zaczęła śpiewać :D
Czekam na następny
P.S. Antigowscy hahaha
Z czasem do każdego jesteśmy w stanie się przekonać :D i tak wlasnie jest w przypadku Agnieszki, choć też trzeba ją zrozumieć, bo jej świat legł w gruzach...
UsuńDzięki za komentarz! :D
Jak widać Agnieszkę przerasta zaistniała sytuacja, chyba jest zła, że to jest tak nagła decyzja Łukasza...ale niech pomyśli o tych dzieciakach-chcieli się wyrwać do normalnego świata zdala od Domu Dziecka i poznać uczucie, jakim jest miłość,prawdziwa rodzina i prawdziwe święta. Łukasz stara się okazać zrozumienie, wsparcie przybyszom.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Agnieszka postanowiła spróbować pokochać te małe istotki, choć dla Niej również musi być to trudna sytuacja...oboje małżonkowie teraz muszą się wspierać. ;)
Wierzę, że Im się uda ;3
Pozdrawiam ;**
Do Twojego komentarza nic dodać nic ująć! :D
UsuńJeszcze wiele przed nimi, ale są razem i wszystko mogą pokonać!
Dzięki za komentarz! :D
Już się bałam, że Agnieszka nie polubi dzieciaków.. Na szczęście zaczyna się do nich przekonywać ^.^
OdpowiedzUsuńTe święta pewnie na długo zapamiętają :)
Ogólnie rozdział świetny, ale no przecież to norma u Ciebie :D
A co do meczu, to nie wiem ile zawałów przeszłam.. Ale wiara była cały czas! Na końcu ta euforia <3 Coś pięknego <3 :D
Czekam na następny rozdział! :]]]
Pozdrawiam! :*
Święta to czas cudów, i taka przemiana w sercu Agnieszki to też coś na miarę cudu ;D
UsuńA tam, bywały lepsze :p
Dzięki za komentarz! ;D
świetny rozdział, Agnieszka polubiła dzieci i dobrze. Każda kobieta ma gdzieś w sobie instynkt macierzyński. czekam na kolejny. Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńAgnieszka to osoba z trudnym chatkterm, mająca wszystko pod kontrolą, zaplanowane, dlatego trudno jej było na poczatku. Ale z czasem coś w niej pękło.
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz! :D
50 year old Administrative Officer Abdul Cameli, hailing from Vancouver enjoys watching movies like "Dudesons Movie, The" and Sailing. Took a trip to Quseir Amra and drives a Accent. na stronie internetowej
OdpowiedzUsuń