piątek, 1 stycznia 2016

6

O 15 wyszła z budynku firmy. Była umówiona na spotkanie ze swoją przyjaciółką w pobliskiej restauracji. Wcześniej przygotowany prezent wzięła ze sobą.
Była nieco wcześniej, by zająć odpowiednie miejsce. Weszła do eleganckiego pomieszczenia, dużego, w całości utrzymany w nowoczesnym stylu. Zapraszał tylko tych z odpowiednio zasobnym portfelem. Ale sztuka gotowania opanowana przez szefa była tego godna.
Ściągnęła płaszcz, i powiesiła go starannie na wieszaku. Rozglądnęła się za odpowiednim stolikiem i już po chwili udała się w odpowiednią stronę.    
Młody, przystojny brunet przywitał ją ciepłym uśmiechem. Podał jej menu, zwróciła uwagę na to, że paznokcie miał równo obcięte.
Wdzięcznie uśmiechnęła się biorąc od niego kartę dań.
Spojrzeniem błądziła po kartkach. Miała problem z wyborem. Wykwintne nazwy oddawały w pełni jakość.
Po chwili znów podszedł do niej kelner.
- Zdecydowała się może pani na coś?- zapytał uprzejmie posyłając jej serdeczny uśmiech.
- Czekam na koleżankę i z nią złożę zamówienie. A na razie proszę wodę niegazowaną.
- Oczywiście.
I oddalił się.   
Przyglądała się ludziom za szybą. Każdy gdzieś się spieszył. Już chyba w takich czasach żyjemy, że bez biegu nie potrafimy funkcjonować.
Dochodziły do niej odgłosy ludzi będących w pomieszczeniu, ale zbytnio nie wsłuchiwała się w nie.
Kelner przyniósł jej zamówienie. Skinieniem głowy podziękowała mu.
Upiła mały łyk wody. Bladoróżowa szminka odpiła się na szkle.
Jej myśli krążyły wokół Łukasza. Zastanawiała się jaką podejmie decyzję. Nie miał zdolności wychowawczych, a mimo to cieszyły się popularnością wśród młodzieży treningi z nim. Stacja telewizyjna oferowała mu komentowanie spotkań siatkarskich. Trudno było sobie jej wyobrazić Kadzia nie używającego wulgaryzmów, gdy coś mocno przeżywał. Zaś to było jedyne rozsądne wyjście z sytuacji w jakiej się znalazł po latach odbijania zawodowo piłki. Ale na pewno nie chciała by siedział całe dnie w domu.
Wyczuła na sobie spojrzenie, i odruchowo się obróciła. W progu stała Kaja, podniosła się z miejsca i pomachała jej. Od razu ją zauważyła i z wymalowanym na twarzy uśmiechem podeszła do niej.
- Witaj kochana!-
- Hej!- uścisnęły się przyjacielsko.
- Spóźniłam się?- zapytała z obawą w głosie Kaja.
- Nie, to ja przyszłam wcześniej.
Rozsiadły się wygodnie.
Kelner podszedł do nich i podał Kai kartę dań.  A po kilku krótkich chwilach przyjął od nich zamówienie.
Nim przyniósł dania, dziewczyny wymieniły się świątecznymi upominkami.
Kaja ostrożnie wyciągnęła mały pakunek. W brązowym pudełeczku znajdował się komplet kolczyków, wisiorka i pierścionka.
- Piękne.- odprła zachwycona Kaja.
Agnieszka natomiast ostrożnie wyjęła z starannie zapakowanego pudełka komplet 2 starannie zdobionych filiżanek.
- Urocze.
Kelner przyniósł im zamówione jedzenie, a prezenty poszły na bok.
Plotkując jadły posiłek. A rozstały się dopiero po zmierzchu.
Aga odwieziona wprost pod sam drzwi domu, udała się do łazienki. Wzięła szybki odświeżający prysznic i na nowo wykonała staranny makijaż.
Przywdziała na siebie grafitową sukienkę, która podkreślała jej kształty.
Elegancko ubrana zeszła do kuchni by przygotować dania na wigilię.
Przygotowała stół, rozłożyła sztućce, talerze, świeczki.

I czekała na przybycie męża. 
----------------------------------------------------
Witajcie w Nowym Roku! :D
Z ogromnym opóźnieniem dodaję nowy, ale cóż, nie mam żadnego usprawiedliwienia. 
W najbliższym czasie nadrobię u Was zaległości. 
 A w tym nowym roku, życzę Wam, aby każde wasze postanowienie się udało zrealizować. 
Komentujcie :D 
A kolejny w tym tygodniu na pewno!
Marcyśka 

4 komentarze:

  1. Hmmm...
    Jeśli dobrze rozumiem, to domyślam się, że Łukasz wróci z dzieciakami. Dobrze?
    To w takim razie jestem ciekawa reakcji Agnieszki na tę wesołą nowinę xD
    Buziaki :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kombinujesz ;D
      A reakcja, no cóż, będzie typowo Agnieszkowa ;)
      Dzięki za komentarz :*

      Usuń
  2. No nareszcie się doczekałam nowego rozdziału! :D
    Co mogę napisać..? Rozdział, jak zwykle świetny!
    Jestem ciekawa czy Łukasz przyjedzie sam, czy jednak z dzieciakami.. Ale to niedługo się przekonam :D
    Pisz szybko następny! ^.^
    Pozdrawiam! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby mnie ktoś pogonił to pewnie byłby szybciej :p
      No już jutro (w niedzielę) się przekonasz ;D
      Dzięki za komentarz! :*

      Usuń